3,3K words.
Tytuł: Summer LoveParing: Baekyeol / Chanbaek [Baekhyun + Chanyeol]Typ: fluff, humor!, comedy, slash-Rating: PG – 13A/N: Summer Love jest one-shotem 2 partowym. Napisany łatwym i przyjemnym językiem, można go określić nieco cukierkowym, kolorwym, zależy jak kto woli. Trochę humoru i według mnie jest ideolo, naczytałam się w swoich życiu zdecydowanie za dużo angstów. Jest to pierwszy shot jaki tutaj publikuję, więc byłoby mi miło, gdyby każdy po przeczytaniu wyraził swoją opinię w komentarzu.
– Pomóc Ci?
Samochód zajął właśnie miejsce na parkingu lotniska, z którego Baekhyun miał odlot do Hiszpanii na tygodniowe wakacje wraz z klasą. Projekt był finansowany przez szkołę więc korzystając z atrakcyjnej oferty cała klasa dzisiaj leciała na długo wyczekiwany odpoczynek po egzaminach. Samemu Baekhyunowi uśmiech malował się na twarzy kiedy tylko sobie pomyślał o plaży, ciepłej wodzie, wysokiej temperaturze i zero stresu związanego ze szkołą.
– Nie trzeba – odpowiedział na pytanie ojca, który chciał mu pomóc wyjąć wszystkie bagaże z bagażnika, a było ich naprawdę niemało. Oczywiście został już skomentowany przez matkę że ma więcej toreb niż zapewne niejedna dziewczyna w jego klasie, ale on niezbyt się tym interesował - zabrał to, co uważał za potrzebne.
Postawił wszystkiego torby i walizkę na ziemi. Wyjął z kieszeni kurtki kartkę z miejscem zbiórki oraz godziną odlotu, i marszcząc brwi zacmokał pod nosem. Miał 10 minut by stawić się w głównym wejściu, więc szybko zwinął swoje bagaże i żegnając się z ojcem ruszył w stronę budynku.
~||~
W momencie kiedy dostrzegł swoją klasę zajmującą czwarty sektor, długa ręka wystrzeliła w błyskawicznym tempie ku górze, machając w jego stronę tak, że Baek dziwił się że nie nadwyrężył sobie nadgarstka. Oczywiście był to jego nadpobudliwy przyjaciel, cierpiący na niezdiagnozowane ADHD, którego wcale nie trzeba było identyfikować, samo jego zachowanie na to wskazywało. Nie potrafił usiedzieć z dupskiem w miejscu, musiał ciągle chodzić na swoich patykowatych nogach. Zawsze kiedy go odwiedzał w jego domu nie było mowy by siedzieć na kanapie i pochłaniając namiętnie popcorn z miski grać w gry, nie. Zawsze go gdzieś wyciągał, jak mu się skończyły pomysły to wymyślił żeby poszli do parku linowego, gdzie w efekcie sam pomysłodawca skręcił sobie kostkę, kiedy nie mógł złapać się kolejnego szczebelka, i lecąc równie zgrabnie co baletnica zaliczył bliskie spotkanie z ziemią. Smakował Ci piasek, idioto? Cały park Chanyeol, drodzy państwo.
– Myślałem, że się spóźnisz – pokręcił głową brunet, kiedy Baekhyun zajął obok niego miejsce. Nauczycielka tłumaczyła coś zawzięcie, kartkując strony jakiegoś katalogu, zupełnie nie zważając nawet na to, że połowa uczniów jej nie słucha. – Na cholerę Ci tyle toreb?
Prychnął, widząc jego spojrzenie. Dlaczego każdy się uczepił tego, ile wziął ze sobą bagażu?
– Chan, mówisz jak moja matka – powiedział z poirytowaniem, odwracając od niego wzrok. Irytował go jak mało kto, ale znali się od dziecka i wiedział, że gdyby miał jakiś problem to najprawdopodobniej przebiegł by cały Seul do niego, aby mu pomóc. Wiedzieli o sobie niemalże wszystko. A tak się mu przynajmniej wydawało.
– Nie sądzisz, że mamy z Doehyun wiele wspólnego? – z ust Chanyeola wyrwał się niekontrolowany chichot, kiedy ruszyli za wychowawczynią, nijak mający się do jego niskiego głosu. Kiedy się śmiał prawie piszczał i gdyby tylko wbić go w różową kieckę, założyć na tę potarganą czuprynę jakąś perukę i uczesać go w dwa kucyki, dodać różowego lizaka i pantofle, mógłby wziąć udział w teledysku Block B do "Her".
– Owszem, obydwoje jesteście cholernie irytujący i traktujecie mnie jak dziecko – burknął, odsuwając się, kiedy chłopak chciał wbić palec w jego policzek, uśmiechając się jak pedofil. – Łapska przy sobie, albo powiem tym uprzejmym ochroniarzom że masz w plecaku marihuanę.
– Jesteś tak bardzo niemożliwy, Baekkie.
~||~
Zauważył jak dziewczyna zapisuje coś na kartce i następnie wręcza ją Yeolowi. Zmarszczył brwi, ewidentnie się mu to nie podobało. Był przyzwyczajony że ma go na wyłączność i nie musi się nim z n i k i m dzielić. Nienawidził tego, nienawidził swojej zazdrości, która chyba po raz pierwszy dotyczyła Chanyeola. Która chyba w ogóle miała pierwsze miejsce w jego umyśle. Potrząsnął głową, odrzucając to szybciej niż piłkę od ręcznej. Nie mógł być zazdrosny, zwłaszcza o dziewczynę.
– Jestem – zignorował go, odwracając wzrok w drugą stronę. Domyślał się, że to co teraz robi jest na poziomie 6 latka, ale mimo wszystko chęć utarcia mu nosa była silniejsza. W takich momentach odzywała się najbardziej uśpiona część natury Baekhyuna, która rzadko kiedy wychodziła na światło dzienne.
Odetchnął z ulgą, kiedy zauważył idącą w ich stronę nauczycielkę. Nie musiał się tłumaczyć i znosić masy pytań dlaczego go ignoruje, odrzuca, bla bla bla. Zbyt wiele razy się tego nasłuchał, nie przez to że faktycznie się tak zachowywał, tylko dlatego że to zazwyczaj Chanyeol był tym najbardziej wrażliwym jeżeli chodzi o odtrącanie go i potrafił uroić sobie nawet to, iż Bakehyun ma go dość po odmówieniu wyjścia na kręgle czy na pizzę. Czasami zachowywał się jak dziecko, a Byun musiał odegrać rolę mamusi i wziąć pod swoją opiekę niewinne maleństwo, które ma jeszcze mleko pod nosem.
– Więc tak, moi drodzy. Myślę, że sprawy organizacyjne przebiegły prawidłowo i, że miło spędziliście lot – Pani Anh miała naprawdę wysoki głos, którym pewnie mogłaby zbić nawet szybę. – Więc została ostatnia kwestia, a mianowicie pokoje. Wiadomo, dziewczęta będą miały swoje, tak samo jak chłopacy. Dziewczyny będą przez tydzień zajmowały pokoje na drugim piętrze, chłopcy na trzecim. Teraz najważniejsza rzecz - jak to wszystko zaplanować. Każdy pokój jest dwuosobowy, co idealnie się składa, skoro jest nas 28, czyli nikt nie będzie musiał się męczyć ze mną – odpowiedział jej śmiech reszty grupy, oprócz niego, który wbijał w nią swój wzrok. Chciał odebrać kartę czy tam klucze, rozpakować się i mieć pełen relaks. – Tak więc dobierzcie się w pary, o ile jeszcze tego nie zrobiliście, a ja Wam rozdam karty do pokoi.
Jęknął cicho kiedy poczuł jak silna dłoń Chanyeola w trybie natychmiastowym owija jego ramię, przylegając do niego niemal jak rzep do psiego ogona. Nie protestował nawet, wiedział że zraniłby go tym, gdyby powiedział że nie chce dzielić z nim wspólnie jednego pokoju oraz łazienki. Nie, że miał dość jego towarzystwa, po prostu znał jego zwyczaje, takie jak niepościelone łóżko rano, chrapanie, mówienie przez sen, jedzenie w łóżku i nadmierne oglądanie anime w nocy, nawet do 4 nad ranem. Oraz puszczanie na cały regulator Elvisa Presleya, kiedy ten tylko zasypiał.
Został brutalnie pociągnięty przez tę wielką kolumnę na patyczakowatych nogach w stronę nauczycielki. Obserwował z miną naburmuszonego dziecka jego radość z odbierania ładnej, złotej karty na której było napisane "pokój 89".
– Tylko jedna karta? – zapytał zaskoczony, oglądając ją z każdej strony.
– Niestety - westchnęła Pani Anh. – Musicie się jakoś przemęczyć, dacie radę.
– Nie zapominaj, że wieczorem jeszcze wychodzimy na basen.
Podniósł się, posyłając Chanyeolowi jedno z najbardziej morderczych spojrzeń na jakie tylko się zdobył. Zepsuł tę idealną chwilę, kiedy myślał że do końca wieczoru będzie mógł zakopać się w kołdrze, słuchając bezsensownych ale za to ładnych piosenek o miłości.
– Jeżeli chcesz tego, żebym się po prostu utopił to sobie daruj, bo do końca dnia będziesz miał spokój, plastusiu.
Uśmiechnął się pod nosem, widząc jak robi się czerwony na wzmiankę o plastusiu. Znał dokładnie tę historię kiedy w drugiej klasie szkoły podstawowej mieli ulepić siebie nawzajem z plasteliny, a Baekhyun strzelił trójwymiarowe uszy przeważające nad jego głową, prezentując klasie swoją figurkę jako Chanyeola. Zmora plastusia ciągnęła się za biednym Yeolem do końca gimnazjum, oczywiście dzięki niemu, królowi plastyki który swoimi delikatnymi dłońmi zrobiłby rzeźbę godną funkcji robienia jako straszydła w szkole, czyli takie małe zastępstwo nauczycielki od matmy.
– Aktywna forma wypoczynku też jest ważna, Baekkie – westchnął, rozpinając zamek torby.
– Problem w tym, że prędzej będę robił za podwodną śpiącą królewnę na tym basenie, niż przepłynę chociaż jeden metr – prychnął, rozkładając się wygodnie na łóżku.
– Czyli wtedy musiałbym odegrać rolę księcia i obudzić Cię moim magicznym pocałunkiem.
Dziki śmiech Chanyeola rozniósł się po całym pokoju, kiedy Baekhyun rzucił w niego dużą poduszką, trafiając idealnie w głowę.
– Chyba już bardziej bym wolał zakrztusić się wodą niż zostać uratowanym przez Twój "magiczny pocałunek" – uśmiechnął się, kiedy ten spojrzał na niego urażonym wzrokiem. – No już, dzieciaku, nie płacz. Żartuję przecież.
– W takim razie zbieraj się na basen, jest 17 a o 18 mam już zamiar ratować księżniczkę.
Przez cały pokój powędrowały żółte kąpielówki, znajdując swoje miejsce lądowe prosto na twarzy Baekhyuna.
– Fuj – wzdrygnął się, zrzucając je na podłogę. Czasami naprawdę zachowywali się jak dzieci i głównie każdy znał ich z tego, że byli niemalże nierozłączni, taki męski odpowiednik tych wszystkich dziewczęcych przyjaźni polegających na piżama party, paznokciach i tworzenia rankingu, który chłopak ma najseksowniejszy tyłek w szkole. Swoją drogą, Baekhyun mógł pochwalić się drugim miejscem w tym właśnie konkursie.
– Idę wziąć prysznic – podniósł się z miejsca, zrzucając koszulkę na podłogę.
– Chodź, odkupię Ci tego drinka – mruknął niezadowolony, ciągnąc go za ramię. Baek domyślał się że najwidoczniej zauważył sposób w jaki na niego patrzył, ponieważ momentalnie cała ta zabawna otoczka wokół niego opadła, a pojawiło się za to napięcie i niezadowolenie w jego głosie.
Nie mógł uwierzyć że znajdował się teraz na Teneryfie. Pozytywna energia bijąca od tego miejsca napawała człowieka niewytłumaczalną chęcią do życia, nawet kiedy było się zmęczonym po kilkunastogodzinnym locie. Ciepłe słońce owijało każdego niczym koc, fale rozbijające się o brzeg oraz śmiechy dzieci które przed nimi uciekały były naprawdę miłą melodią dla uszu, kiedy szli wyłożoną kamieniami ścieżką niedaleko głównej plaży.
Obserwował jak Chanyeol próbuje sfotografować biegnącą po trawie jaszczurkę. Uśmiechnął się pod nosem, widząc szczęście na jego twarzy, kiedy udało mu się zrobić naprawdę ładne ujęcie, pomimo tego że w podekscytowaniu rzucił się na ziemię i obdarł kolana. Mówił już, że ten człowiek cierpi na ADHD, prawda?
– Przypomina mi Ciebie – rzucił Baekhyun, zaglądając mu przez ramię.
– Z wyglądu mnie, z charakteru Ciebie – odparł, chowając aparat do plecaka, którego kurczowo trzymały się przypinki anime oraz mangi. Yeol był naprawdę wiernym fanem, i gdyby tylko mógł to by poświęcił na to połowę swojego życia.
Westchnął tylko na kolejną kąśliwą uwagę, chociaż doskonale wiedział że to on go zaczepił. Taki był z natury, nie mógł trzymać języka za zębami, później z kolei oczekiwał tylko maślanego wzroku jakby śpiewał komuś serenadę pod oknem, odgrywając scenę z Romea i Julii, a nie rzucając zaczepki które nijak miały się do tego drugiego.
Dotarli w końcu do hotelu mieszczącego się około półtora kilometra od głównej plaży. Był utrzymany głównie w bieli, z szklanymi, dużymi oknami ciągnącymi się przez połowę budynku oraz z drewnianymi elementami. Wiedział, że za nim znajduje się praktycznie wszystko - kort tenisowy, basen, mini aquapark, miejsce na wieczorne imprezy, mnóstwo barów oraz klubów. Dziękował również w duchu za to, że jechali z naprawdę wyluzowaną nauczycielką, która mając świadomość że są pełnoletni, nie dałaby reprymendy za wypicie jednego drinka. Oczywiście co innego gdyby ktoś spił się tak, że wymiotowałby dalej niż widział, nawet nie dobiegając na czas do łazienki. O takich przypadkach wolał nawet nie myśleć, pomimo tego że wiedział, iż znajdzie się parę wyjątków.
Czekali przy schodach na nauczycielkę która odbierała karty do ich pokoi. Baekhyun oparty o ścianę obserwował jak Chanyeol zabawia ich koleżankę z klasy - Sojin, ubraną w białą spódniczkę, błękitną bluzkę oraz różowe japonki na nogach. Jej długie, blond włosy tradycyjnie były spięte w koka na czubku głowy.
W szkole oraz klasie była znana głównie z plotek, które po prostu uwielbiała. Zawsze wiedziała kto z kim zaczął się spotykać, kto z kim się rozstał, jaka para przyjaciółeczek pokłóciła się o sukienkę na wyprzedaży. Tutaj pomyślał, że mogłaby zabrać na takie zakupy Chanyeola, chciałby zobaczyć go w wersji pink doll, wystylizowanej przez jego nową przyjaciółeczkę.
Westchnął tylko na kolejną kąśliwą uwagę, chociaż doskonale wiedział że to on go zaczepił. Taki był z natury, nie mógł trzymać języka za zębami, później z kolei oczekiwał tylko maślanego wzroku jakby śpiewał komuś serenadę pod oknem, odgrywając scenę z Romea i Julii, a nie rzucając zaczepki które nijak miały się do tego drugiego.
~||~
Dotarli w końcu do hotelu mieszczącego się około półtora kilometra od głównej plaży. Był utrzymany głównie w bieli, z szklanymi, dużymi oknami ciągnącymi się przez połowę budynku oraz z drewnianymi elementami. Wiedział, że za nim znajduje się praktycznie wszystko - kort tenisowy, basen, mini aquapark, miejsce na wieczorne imprezy, mnóstwo barów oraz klubów. Dziękował również w duchu za to, że jechali z naprawdę wyluzowaną nauczycielką, która mając świadomość że są pełnoletni, nie dałaby reprymendy za wypicie jednego drinka. Oczywiście co innego gdyby ktoś spił się tak, że wymiotowałby dalej niż widział, nawet nie dobiegając na czas do łazienki. O takich przypadkach wolał nawet nie myśleć, pomimo tego że wiedział, iż znajdzie się parę wyjątków.
Czekali przy schodach na nauczycielkę która odbierała karty do ich pokoi. Baekhyun oparty o ścianę obserwował jak Chanyeol zabawia ich koleżankę z klasy - Sojin, ubraną w białą spódniczkę, błękitną bluzkę oraz różowe japonki na nogach. Jej długie, blond włosy tradycyjnie były spięte w koka na czubku głowy.
W szkole oraz klasie była znana głównie z plotek, które po prostu uwielbiała. Zawsze wiedziała kto z kim zaczął się spotykać, kto z kim się rozstał, jaka para przyjaciółeczek pokłóciła się o sukienkę na wyprzedaży. Tutaj pomyślał, że mogłaby zabrać na takie zakupy Chanyeola, chciałby zobaczyć go w wersji pink doll, wystylizowanej przez jego nową przyjaciółeczkę.
Aish, Baekhyun, czyżbyś był zazdrosny?
Zauważył jak dziewczyna zapisuje coś na kartce i następnie wręcza ją Yeolowi. Zmarszczył brwi, ewidentnie się mu to nie podobało. Był przyzwyczajony że ma go na wyłączność i nie musi się nim z n i k i m dzielić. Nienawidził tego, nienawidził swojej zazdrości, która chyba po raz pierwszy dotyczyła Chanyeola. Która chyba w ogóle miała pierwsze miejsce w jego umyśle. Potrząsnął głową, odrzucając to szybciej niż piłkę od ręcznej. Nie mógł być zazdrosny, zwłaszcza o dziewczynę.
– Jestem – zignorował go, odwracając wzrok w drugą stronę. Domyślał się, że to co teraz robi jest na poziomie 6 latka, ale mimo wszystko chęć utarcia mu nosa była silniejsza. W takich momentach odzywała się najbardziej uśpiona część natury Baekhyuna, która rzadko kiedy wychodziła na światło dzienne.
Odetchnął z ulgą, kiedy zauważył idącą w ich stronę nauczycielkę. Nie musiał się tłumaczyć i znosić masy pytań dlaczego go ignoruje, odrzuca, bla bla bla. Zbyt wiele razy się tego nasłuchał, nie przez to że faktycznie się tak zachowywał, tylko dlatego że to zazwyczaj Chanyeol był tym najbardziej wrażliwym jeżeli chodzi o odtrącanie go i potrafił uroić sobie nawet to, iż Bakehyun ma go dość po odmówieniu wyjścia na kręgle czy na pizzę. Czasami zachowywał się jak dziecko, a Byun musiał odegrać rolę mamusi i wziąć pod swoją opiekę niewinne maleństwo, które ma jeszcze mleko pod nosem.
– Więc tak, moi drodzy. Myślę, że sprawy organizacyjne przebiegły prawidłowo i, że miło spędziliście lot – Pani Anh miała naprawdę wysoki głos, którym pewnie mogłaby zbić nawet szybę. – Więc została ostatnia kwestia, a mianowicie pokoje. Wiadomo, dziewczęta będą miały swoje, tak samo jak chłopacy. Dziewczyny będą przez tydzień zajmowały pokoje na drugim piętrze, chłopcy na trzecim. Teraz najważniejsza rzecz - jak to wszystko zaplanować. Każdy pokój jest dwuosobowy, co idealnie się składa, skoro jest nas 28, czyli nikt nie będzie musiał się męczyć ze mną – odpowiedział jej śmiech reszty grupy, oprócz niego, który wbijał w nią swój wzrok. Chciał odebrać kartę czy tam klucze, rozpakować się i mieć pełen relaks. – Tak więc dobierzcie się w pary, o ile jeszcze tego nie zrobiliście, a ja Wam rozdam karty do pokoi.
Jęknął cicho kiedy poczuł jak silna dłoń Chanyeola w trybie natychmiastowym owija jego ramię, przylegając do niego niemal jak rzep do psiego ogona. Nie protestował nawet, wiedział że zraniłby go tym, gdyby powiedział że nie chce dzielić z nim wspólnie jednego pokoju oraz łazienki. Nie, że miał dość jego towarzystwa, po prostu znał jego zwyczaje, takie jak niepościelone łóżko rano, chrapanie, mówienie przez sen, jedzenie w łóżku i nadmierne oglądanie anime w nocy, nawet do 4 nad ranem. Oraz puszczanie na cały regulator Elvisa Presleya, kiedy ten tylko zasypiał.
Został brutalnie pociągnięty przez tę wielką kolumnę na patyczakowatych nogach w stronę nauczycielki. Obserwował z miną naburmuszonego dziecka jego radość z odbierania ładnej, złotej karty na której było napisane "pokój 89".
– Tylko jedna karta? – zapytał zaskoczony, oglądając ją z każdej strony.
– Niestety - westchnęła Pani Anh. – Musicie się jakoś przemęczyć, dacie radę.
~||~
Musiał przyznać iż lepszego pokoju mieć nie mogli. Był on utrzymany głównie w bieli oraz czerni, pod ścianą po prawej stronie stały dwa łóżka z ciemnego drewna, na których znajdowały się kołdry, poduszki oraz koce. Obok nich stały szafki nocne, a na nich lampki oraz paczka czekoladek, która jak się domyślali była przeterminowana albo gotowa do spożycia jako gorąca czekolada w kubku przez wysoką temperaturę. Na przeciwnej ścianie był zawieszony duża plazma, pod nią komoda wykonana tak samo jak łóżka, po lewej mieściło się duże lustro, a po prawej drzwi do jasnej, dużej i przestrzennej łazienki. Jeżeli chodzi o kuchnię to mieli jeść na stołówce. Dodatkowo, mieli okno wychodzące prosto na południe, czyli idealni widok na przejrzystą wodę.
– Padam na twarz – jęknął, rzucając torby na podłogę i szybko wskoczył na łóżko, wtulając twarz w poduszkę. Była prana, bo pachniała lawendą i to bardzo intensywnie. Oraz była chłodna.
– Nie zapominaj, że wieczorem jeszcze wychodzimy na basen.
Podniósł się, posyłając Chanyeolowi jedno z najbardziej morderczych spojrzeń na jakie tylko się zdobył. Zepsuł tę idealną chwilę, kiedy myślał że do końca wieczoru będzie mógł zakopać się w kołdrze, słuchając bezsensownych ale za to ładnych piosenek o miłości.
– Jeżeli chcesz tego, żebym się po prostu utopił to sobie daruj, bo do końca dnia będziesz miał spokój, plastusiu.
Uśmiechnął się pod nosem, widząc jak robi się czerwony na wzmiankę o plastusiu. Znał dokładnie tę historię kiedy w drugiej klasie szkoły podstawowej mieli ulepić siebie nawzajem z plasteliny, a Baekhyun strzelił trójwymiarowe uszy przeważające nad jego głową, prezentując klasie swoją figurkę jako Chanyeola. Zmora plastusia ciągnęła się za biednym Yeolem do końca gimnazjum, oczywiście dzięki niemu, królowi plastyki który swoimi delikatnymi dłońmi zrobiłby rzeźbę godną funkcji robienia jako straszydła w szkole, czyli takie małe zastępstwo nauczycielki od matmy.
– Aktywna forma wypoczynku też jest ważna, Baekkie – westchnął, rozpinając zamek torby.
– Problem w tym, że prędzej będę robił za podwodną śpiącą królewnę na tym basenie, niż przepłynę chociaż jeden metr – prychnął, rozkładając się wygodnie na łóżku.
– Czyli wtedy musiałbym odegrać rolę księcia i obudzić Cię moim magicznym pocałunkiem.
Dziki śmiech Chanyeola rozniósł się po całym pokoju, kiedy Baekhyun rzucił w niego dużą poduszką, trafiając idealnie w głowę.
– Chyba już bardziej bym wolał zakrztusić się wodą niż zostać uratowanym przez Twój "magiczny pocałunek" – uśmiechnął się, kiedy ten spojrzał na niego urażonym wzrokiem. – No już, dzieciaku, nie płacz. Żartuję przecież.
– W takim razie zbieraj się na basen, jest 17 a o 18 mam już zamiar ratować księżniczkę.
Przez cały pokój powędrowały żółte kąpielówki, znajdując swoje miejsce lądowe prosto na twarzy Baekhyuna.
– Fuj – wzdrygnął się, zrzucając je na podłogę. Czasami naprawdę zachowywali się jak dzieci i głównie każdy znał ich z tego, że byli niemalże nierozłączni, taki męski odpowiednik tych wszystkich dziewczęcych przyjaźni polegających na piżama party, paznokciach i tworzenia rankingu, który chłopak ma najseksowniejszy tyłek w szkole. Swoją drogą, Baekhyun mógł pochwalić się drugim miejscem w tym właśnie konkursie.
– Idę wziąć prysznic – podniósł się z miejsca, zrzucając koszulkę na podłogę.
~||~
Wesoła muzyka dobiegająca z dużych głośników ustawionych praktycznie wszędzie tworzyła naprawdę niesamowity klimat. Niebo przybrało odcień bladoróżowej-fioletowej barwy, a na jej tle odznaczały się wyraziście lampki zawieszone na sznureczkach, ciągnące się przez całą górę barów i innych stoisk. Było naprawdę ciepło, więc Baekhyun cieszył się, że wybrał możliwość pójścia wraz z klasą na basen w samych kąpielówkach.
Siedział przy krawędzi, mocząc jedynie stopy w ciepłej wodzie basenu. Ludzi było naprawdę sporo, tańczyli, bawili się, pływali. Niedaleko był konkurs karaoke oraz limbo, gdzieś indziej ludzie wesoło bawili się na parkiecie.
W zamyśleniu popijał błękitnego drinka z różową parasolką. Odmachał przechodzącym obok niego Yooni oraz Rew, które najprawdopodobniej szły po kolejnego drinka. On sam dopiero kończył pierwszego i już wyraźnie czuł alkohol płynący w jego żyłach, który jednak nie działał w jakiś negatywny sposób, wręcz przeciwnie, dodawał energii oraz chęci zrobienia czegoś szalonego, dotykając ponownie płytkich granic zdrowego rozsądku oraz adrenaliny.
Poczuł jak ktoś łapie go za stopę zamoczoną w wodzie, sprawiając że płyn który niebezpiecznie balansował na granicy kieliszka wylał się do basenu, momentalnie mieszając się z wodą. Spojrzał na mokrego Chanyeola szczerzącego się do niego z wody, zaciskając mocniej dłoń na naczyniu w jego dłoni.
– Odkupujesz mi drinka, frajerze – burknął, odstawiając kieliszek na bok. W odzewie urządził mały prysznic Yeolowi, machając z całych sił stopami w wodzie, by na moment chociaż odpłacić się za dzisiejszy wieczór.
– Dzieciaku, ty nie powinieneś pić – zaśmiał się dziko, prawie wyprowadzając go z równowagi. – Już masz zamglony wzrok jakbyś wypił co najmniej trzy kieliszki... O, Baekkie, czy mi się wydaje, czy ty masz już powoli rumieńce na policzkach?
Po prostu wstał starając się opanować. Przysięgał na Boga że nikt nie potrafi wyprowadzić go z tego cudownego stanu do stanu chęci odrąbania komuś głowy w nie więcej niż 3 sekundy niż ten człowiek. W tym momencie był nawet gotowy użyć go jako kija golfowego do gry na pobliskim polu, by na moment wyładować całe swoje emocje, które były jego winą. Nie wiedział co w tym człowieku takiego jest, że pomimo jego nieznośnego charakteru, zupełnie różniącego się od niego, nie potrafi się od niego uwolnić. Może to po prostu zwykła przyjaźń?
– Oj Baekkie, wracaj! – usłyszał za sobą wołanie, kiedy szedł w bliżej nieopisanym kierunku. Nabrał powietrza do płuc i odwracając się na pięcie, dostrzegł jego postać zmierzającą w jego stronę.
Nie wiedział czy to alkohol czy co, ale naprawdę nie spodobało mu się to kiedy jego serce bardziej przyspieszyło, widząc krople wody spływające bo torsie Chanyeola. Czarne kąpielówki opinające jego biodra również jakoś się do tego przyczyniły, co zaklinał zawzięcie w duchu, czując jak za moment straci oddech albo zemdleje. Nigdy nie zwracał uwagi na ciało i urodę Yeola, najwyraźniej dopiero promile zmusiły go do przyjrzenia się bliżej swojemu przyjacielowi. Był naprawdę gorący, pomyślał, uśmiechając się pod nosem.
– Chodź, odkupię Ci tego drinka – mruknął niezadowolony, ciągnąc go za ramię. Baek domyślał się że najwidoczniej zauważył sposób w jaki na niego patrzył, ponieważ momentalnie cała ta zabawna otoczka wokół niego opadła, a pojawiło się za to napięcie i niezadowolenie w jego głosie.
Zachichotał głupio, kiedy był ciągnięty jak małe dziecko w stronę baru. Najwyraźniej jeden kieliszek spowodował zbyt duże namieszanie w jego głowie, ale podobało mu się to. Mógł chociaż na moment przestać myśleć o tych kartkówkach, sprawdzianach, egzaminach, zeszytach, podręcznikach, czynnościach takich jak nastawianie budzika na 6 rano. Mógł po prostu odetchnąć od tego wszystkiego i cieszyć się chwilą w naprawdę cudownym miejscu, z równie wspaniałymi ludźmi. Nie szkodziło nawet to że światełka kolorowych lampek zlewają się w jedną, wielobarwną plamę. Wiedział, że ten drink nie był jakiś normalny, a zdecydowanie mocniejszy.
– Malibu dla tego krasnala – powiedział brunet, puszczając na moment jego ramię. Młodszy spoglądał na niego z dołu rozbawionym spojrzeniem, jednak ten nawet nie zwrócił na niego uwagi. Spojrzał na niego dopiero wtedy kiedy wręczył mu kieliszek wypełniony po brzegi tym cudownym płynem.
– Ja jestem krasnalem, ty jesteś kolumną – westchnął, biorąc do ust słomkę. Po chwili ponownie czuł jak alkohol ogarnia całe jego ciało, wywołując przyjemne dreszcze.
– I co w związku z tym? – mruknął Chanyeol, podnosząc w górę jedną brew.
– Nie wiem.
~||~
Siedział na jednej z ławek oddalonych od tego całego zamieszania, w cieniu drzew. Muzyka z tej odległości była znacznie cichsza, więc mógł w spokoju rozkoszować się swoim napojem, podziwiając gwiazdy wiszące na niebie.
Nie wiedział gdzie był teraz Chanyeol, zginął mu gdzieś w tłumie, więc uznając że skoro został sam to odpocznie chociaż trochę od tego zamieszania. I jakimś cudem zawędrował tutaj, nawet nie wiedząc kiedy. Od razu spodobało się mu to miejsce, miało pewien klimat i urok. Coś, czego brakowało na tym placu.
– Baekhyun?
Drgnął, słysząc znajomy, wysoki głos. Należał on do nikogo innego jak do Yuri, której neonowy kostium kąpielowy odznaczał się wyraziście w mroku, umożliwiając podziwianie Baekhyunowi figury dziewczyny. Gdyby nie był najzwyczajniej w świecie pijany nawet by na to nie zwrócił uwagi, spławił by ją jak najszybciej pierwszym lepszym tekstem że któraś z jej przyjaciółeczek jej szukała. Ale nie teraz.
– No proszę, kogo ja widzę – zachichotał, kiedy dziewczyna zajęła obok niego miejsce. – Zgubiłaś przyjaciółki?
– Zgubiłeś Chanyeola?
Ponownie zachichotał.
– W sumie, to tak. Uciekł mi gdzieś w tłumie, najwidoczniej miał dość zabawy ze mną – mruknął, dokańczając drinka. Oblizał usta i ponownie skierował swój wzrok na dziewczynę. Alkohol robił z nim naprawdę dziwne rzeczy.
Podniósł dłoń, dotykając nią policzka dziewczyny, Przekrzywił głowę na bok i uśmiechnął się szeroko, widząc nawet w mroku rumieńce na jej policzkach. Jego trzeźwa część chciała by przestał to robić, w końcu znali się naprawdę krótko, ale ta druga pod silniejszym naciskiem sama kierowała jego ręce i usta w stronę Yuri. Nawet nie zorientował się kiedy przycisnął swoje wargi jej policzka, gdyby nie usłyszał cichego chrząknięcia.
Odsunął się od niej niechętnie by napotkać przed sobą znaną sobie kolumnę, wieżę Eiffla, tego cholernie irytującego ale i seksownego człowieka.
– Ja... lepiej pójdę – powiedziała zakłopotana dziewczyna, machając Baekhyunowi na pożegnanie. Westchnął cicho, robiąc miejsce przyjacielowi na ławce.
– Stary, spławiłeś mi laskę – mruknął niezadowolony, opierając głowę na jego ramieniu. – To nie drink, że mi ją odkupisz.
Odpowiedział mu tylko cichy śmiech.
– Co? - zapytał zdezorientowany, podnosząc się. Spojrzał na niego z góry, marszcząc w zdezorientowaniu brwi. Zaklinał zawzięcie w duchu to, że nawet teraz nie potrafił powiedzieć przed samym sobą że nie jest przystojny, kiedy widział jego twarz w całej okazałości, tuż przed swoją. Mógł podziwiać dosłownie każdy centymetr jego buźki, powoli, zachłannie. Nawet nie zorientował się że patrzy mu w oczy już dobre kilka minut, nie zauważył zadowolonego uśmiechu Yeola.
– Jesteś naprawdę uroczy, Baekkie, kiedy próbujesz się na mnie nie patrzeć, ale Ci to nie wychodzi – uszczypnął go palcami w policzek, na co się skrzywił.
Chciał się odsunąć. Bardzo. Ale też i nie chciał, nie mógł. Nie potrafił tego wyjaśnić słowami, jego umysł zdecydowanie pracował na zbyt wolnym biegu żeby zdążył przetworzyć te wszystkie dzisiejsze sytuacje. Było tego za dużo a jego stan w niczym mu nie pomagał, jedynie utrudniał i tworzył zdecydowanie za małą ilość zdrowego rozsądku, mając później taki oto efekt.
Uśmiechnął się uroczo i zarzucił mu ręce na szyi. Zachichotał kiedy zobaczył zdezorientowany wyraz twarzy swojego przyjaciela, zupełnie na to nie przygotowanego. Zamruczał jedynie zadowolony kiedy ten objął go w pasie, umożliwiając zajęcie wygodnego miejsca Baekhyunowi na jego kolanach. Tłumaczył sobie, że to tylko alkohol, nic innego. To nic. Nic a nic. Ujął jego twarz w dłonie, stykając swój nos z jego nosem, i pocierając uroczo za policzki. Chanyeol zawsze mu mówił że ma w sobie pełno aegyo, i teraz się o tym przekonywał. Skubnął niezdarnie swoimi ustami jego brodę, czując jak po jego ciele rozlewa się przyjemne ciepło. Wszystko to robił jak w jakimś amoku, odczuwając nawet zadowolenie z przyjemnego dotyku jego dłoni na swoim ciele.
– Channie... wracajmy do hotelu – szepnął mu do ucha, uśmiechając się z zadowoleniem, kiedy ten pokiwał twierdząco głową.
Ayo Hłangu!
OdpowiedzUsuńCzuję niezmiernie zaszczycona, że dodam pierwsza ten komentarz na twoim blogu. ~
Co do one shota, to powiem szczerze że się nie spodziewałam że to będzie baekyeol. Ale bardzo miło i fajnie mi się czytało! Powodzenia 💖
Baekyeo! <3 Moje serce już rośnie, bo na serio było zabawnie i przede wszystkim to nie angst, za co ci niezmiernie dziękuję. Cóż mogę powiedzieć? Było uroczo, zabawnie i ten słodki Boczek, aww <3 Chcę drugą część, bo naprawdę się zainteresowałam i w sumie jestem ciekawa co się stanie dalej ;3 Także powodzenia i weny na dalsze twory ;3
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.